Aktywizm na rzecz budowania świadomości wokół zdrowia psychicznego

Mental health advocate to wspierająca, niosąca nadzieję oraz dbająca o podkreślanie ważności  zdrowia psychicznego osoba. To postawa, którą przybrałam już wiele lat temu. Wiem, jak ważne jest odważne wypowiadanie się oraz zajmowanie śmiałego, odpowiedniego stanowiska z zakresu równowagi psychicznej. 

Moje szeroko pojęte doświadczenie ze sfery zaburzeń odżywiania oraz ekstremalne przeżycia wynikających z autopsji, połączone z sukcesywnym poszerzaniem swojej wiedzy (znajomość specjalistycznego piśmiennictwa oraz kontakty z ludźmi zajmującymi się ed w życiu zawodowym, ale także non-profit, z potrzeby pomocy drugiemu człowiekowi, empatii) sprawiły, ze narodziła się we mnie swoista misja mająca na celu przełamywania tabu, pokonanie stygmatyzacji  oraz ukazanie prawdziwego, właściwego postrzegania zaburzeń odżywiania.

Zazwyczaj moje wpisy zamieszczone w kanałach komunikacyjnych tj. YouTube czy grupach dyskusyjnych na Facebook są pisane spontanicznie, pod wpływem emocji i bez zahamowań co sprawia, że są autentyczne. Warto mieć to na uwadze w razie wątpliwości dotyczących wszelkiej poprawności językowej. Cenię je sobie za to, bo są w pełni szczere.

Pozwalam sobie śmiało wyrażać opinię do nadawanych w sieci treści na temat zaburzeń odżywiania, ponieważ szczególnie w Internecie panuje wszechobecna dezinformacja i przekłamania nacechowane stygmatyzacją zaburzeń psychicznych. 

W linkach po prawej stronie na blogu oraz niżej, a także w archiwum znajduje się spis moich aktywności z zakresu szerzenia świadomości na temat zdrowia psychicznego. Mają miejsce także moje autorskie posty pisane na podstawie własnych doświadczeń w formie opowieści/wpisu z pamiętnika zawierającego rozmaite refleksje.

,,W sieci remisji i nawrotów… Historia Anny" czyli mój wywiad dla portalu Uzaleznieniabehawioralne.pl

W celu szerzenia swoistej misji odnośnie pomocy, dawania nadziei i wsparcia borykającym się z zaburzeniami odżywiania udzieliłam wywiadu dla portalu uzaleznieniabehawioralne.pl, w którym opowiedziałam swoją historię zaburzeń odżywiania oraz podzieliłam się swoimi refleksjami wynikającymi z mojego doświadczenia. To był długi wywiad, który ostatecznie zajął około trzynaście stron zoptymalizowanego tekstu, ale na potrzeby portalu został skrócony do paru stron dlatego postanowiłam, że całość umieszczę poniżej, a skondensowana wersja znajduje się tutaj:  (zdj. pod tytułem na stronie znajduje się losowy obraz wybrany ze stockowych zdjęć przez Redakcję).

1. Z zaburzeniami odżywiania boryka się Pani od lat. Czy potrafi Pani wskazać, kiedy i od czego się one zaczęły? 

Zaburzona relacja z jedzeniem pojawiła się u mnie w wieku 13 lat. Wiele czynników złożyło się na to, że to właśnie obsesyjne restrykcje dietetyczne przerodziły się w silne zaburzenia odżywiania, ale myślę, że jeśli miałabym wskazać dokładną sytuację to wszystko zaczęło się po koloniach, na które wyjechałam na wakacje po szóstej klasie szkoły podstawowej. Bardzo po nich schudłam. To był przypadek, prosty skutek uboczny  wynikający ze zwiększonej ilości ruchu połączonej z bardzo małą ilością spożywanych przeze mnie kalorii. Pamiętam, że jak wróciłam do rodzinnego miasta to wszyscy pozytywnie komentowali moją zmianę. Stwierdziłam wtedy, że im chudziej tym lepiej więc postanowiłam rozpocząć intensywnie ćwiczenia fizyczne całymi dniami. Do tego dołączyłam głodówki. Absurdalne jest to, że ja w okolicach 11-12 roku życia miałam wręcz wstręt do chudości. Płakałam gdy ktoś mówił, że jestem za chuda. W wieku 11 lat nie miałam problemów z jedzeniem, traktowałam je jak normalna dziewczynka w tym wieku. Głównie jako źródło energii do codziennej aktywnej zabawy tj. rower czy rolki. Nie zwracałam szczególnej uwagi na to co jem, ale zawsze były to zdrowe i pełnowartościowe posiłki, bo tak się jada u mnie w domu. Czerpaliśmy przyjemność z jedzenia warzyw i owoców. Od dziecka razem z bratem byliśmy nauczeni zdrowej kuchni. Pomimo tego, ciągle słyszałam jaka to jestem chuda, że wyglądam jak anorektyczka.. Na początku puszczałam to mimo uszu, nie zastanawiałam się nad tym zbytnio, nie interesowała mnie kwestia mojej wagi. Jednak później kiedy zachciałam „lepiej wyglądać“ czyli przybrać, postanowiłam, że „wezmę się za siebie“ jedząc słone przekąski. Tak było jeszcze na początku 2007 roku, kilka miesięcy przed zachorowaniem na anoreksję.. Z czasem trochę „lepiej wyglądałam“, ale w pewnym momencie, w okolicach wakacji, całkiem przypadkowo natrafiłam na stronki typu pro-ana. Nigdy wcześniej nie chodziłam po tego typu portalach. Ten jeden jedyny raz, kiedy próbowałam wręcz pomóc tym dziewczynom, pisząc, że się niszczą, prowadzą do śmierci swoim zachowaniem, drastycznym głodowaniem. Powtarzałam, że są takie chude, że to aż przerażające... Pamiętam jak bardzo zszokowało mnie to, co tam przeczytałam. Wyłączyłam te strony, ale echo ich obsesyjnych słów przelanych na blogi regularnie plątały się po mojej głowie. Kiedy brałam prysznic przypominały mi się teksty z forum: „zjadłam liść sałaty, a potem poszłam biegać. Pewnego dnia, schyliłam się i widziałam jak pękała mi skóra na plecach w okolicach kręgosłupa“. Byłam przerażona, ale to wtedy cicho zagnieżdżały mi się w podświadomości te chore obsesyjne myśli, ale tłumiłam je. Chciałam, żeby zamilkły, bo pragnęłam zapomnieć o straszliwym losie tych zagubionych dziewczyn. Tak je wówczas postrzegałam. Niestety z czasem czytanie tego typu treści wręcz zachęcało mnie do restrykcji, a potem zamieniło w uwielbienie do chudości.. To było tego samego roku kiedy pojechałam na kolonie, o których wspominałam. Skoro moja metamorfoza wywołała takie poruszenie i podziw to pomyślałam, że chcę wyglądać jeszcze lepiej i jeśli schudnę więcej to z pewnością spotkam się z jeszcze większym uznaniem.. Nie przypuszczałam, że to przerodzi się w obsesję bycia jak najchudszą.. W intensywne ćwiczenia całymi dniami aż do utraty tchu i rezygnacja z jedzenia.. Błyskawicznie chudłam. Był moment, że bałam się zwilżyć usta wodą, żeby „nie zepsuć efektu“. Byłam przekonana, że kalafior gotowany na parze sprawi, że zaraz gdzieś znów mi się „coś odłoży“ i wszystko pójdzie na marne. Tak strasznie bałam się jeść, że mama bezzwłocznie  skontaktowała się z lekarzem, który stwierdził zagrożenie życia po czym skierował mnie do najbliższego szpitala na oddział psychiatryczny, w którym znalazłam się razem z ludźmi zmagającymi się z przeróżnymi zaburzeniami psychicznymi. Wszystko działo się niesamowicie szybko, bo już na początku września 2007 roku znalazłam się na oddziale więc dynamika tych wydarzeń była bardzo duża. To był niezwykle intensywny czas. Kiedy wspominam te chwile to aż plączą mi się myśli.. W życiu nie pomyślałabym, że można psychicznie tak szybko popaść w paranoję i  tak bardzo się niszczyć, doprowadzając do obłędu. Gdybym tego nie przeżyła to w życiu bym nie uwierzyła, że zaburzenia odżywiania potrafią tak szybko postępować i powodować tak drastyczne spustoszenie w organizmie. 

Po szybkiej interwencji i pobycie w pierwszym szpitalu psychiatrycznym, w którym było wolne miejsce czekałam na przewiezienie do innego specjalistycznego, z oddziałem dla osób z zaburzeniami odżywiania. Spędziłam w nim kilka miesięcy, a po wyjściu kontynuowałam leczenie u siebie w mieście rodzinnym. Niestety nieskuteczność leczenia sprawiła, że znowu wylądowałam na oddziale.. Tym razem na około siedem miesięcy, a po nim ponownie rozpoczęła się obsesja odchudzania i na nowo wpadłam w spiralę nieustannych restrykcji dietetycznych i wykańczających treningów.. 

Jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi.. nie robiłam tego celowo! To uzależnienie od odchudzania, z którym bardzo trudno skończyć, bo restrykcje dietetyczne i obsesyjna kontrola działa na osoby z zaburzeniami odżywiania jak środki odurzające takie jak narkotyki i alkohol i to nie jest określenie na wyrost. Wie o tym każdy kto borykał się z zaburzeniami odżywiania lub zna osobę, która się z tym zmaga i widzi jak wygląda życie z taką osobą. Niestety nieumiejętne leczenie szpitalne połączone z panicznym strachem przed utratą kontroli nad swoim ciałem i jego wyglądem sprawiają, że to zaburzenie wraca i na wiele lat zamienia się w serie remisji i nawrotów.. 

2. Często zaburzenia odżywiania są konsekwencją zaburzonych relacji rodzinnych. Jak opisałaby Pani więzi zachodzące w Pani rodzinnym domu? 

Przyznam z wielką radością, że moja rodzina zawsze była dla mnie wsparciem. Mam bardzo dobry kontakt z najbliższymi, sporo ze sobą rozmawiamy na wszystkie tematy i bardzo to sobie cenię. Jestem wdzięczna za to, bo wiem, że większość osób, które zmagają się z zaburzeniami odżywiania właśnie poniekąd przez zaburzoną relację rodzinną popadają w zaburzenia jedzenia. Ja miałam dzieciństwo jak z bajki! Kochającą rodzinę, wspólne wyjazdy z rodzicami i bratem bliźniakiem, (z którym mam świetny kontakt po dziś dzień)  począwszy od pobliskich wędrówek, po wyjazdy za granicę, na kempingi i indiańskie wigwamy. Wszystko dzięki szalonym rodzicom z fantazją i umiłowaniem do przygód. Niestety pomimo tego, że wszystko układało się pozytywnie to zły stan zdrowia taty sprawił, że umarł kiedy mieliśmy z bratem 11 lat.. Bardzo to przeżyłam, trudno mi było się z tym pogodzić. Często podczas terapii zwracano uwagę na ten fakt i wskazywano, że to pewnie był jeden z czynników, który spowodował, że popadłam w zaburzenia odżywiania. Myślę jednak, że nie był to główny czynnik, bo obok tak traumatycznego przeżycia jakim jest śmierć rodzica pojawiło się wiele innych, które sobie uzmysłowiłam zarówno podczas spotkań z psychoterapeutką jak i sama na drodze obserwacji i analizowania swoich myśli czy zachowań. Pomógł mi w tym mój pamiętnik, który prowadziłam bardzo aktywnie. Pisałam go regularnie, praktycznie codziennie od czasów podstawówki (pierwsze poważne przemyślenia i zapiski w wieku 10 lat) aż do czasów studiów! Liczy on setki odręcznie pisanych stron.. Wiele wpisów wciąż trudno mi się czyta, bo widzę jak bardzo emocjonalnie podchodziłam do wielu sytuacji w moim życiu.. Dziś, jako dorosła kobieta widzę jak ważne były dla mnie pewne wydarzenia. To pozwala zrozumieć wiele sytuacji, które wydarzyły się potem w przyszłości w moim życiu. Pomimo tego, że wracanie myślami do często trudnych przeżyć wywołuje we mnie silne emocje, często przywołując niechciane wydarzenia to od dawna myślę nad wydaniem tych zapisków w formie e-booka albo książki. Wydaje mi się, że jest szansa, że będą one pomocne dla osób, które borykają się z takim problemem, ale także dla rodziców oraz specjalistów leczących zaburzenia odżywiania czy też osób, które piszą pracę dyplomowe na ten temat itp. Tym bardziej, że kiedy spędziłam ok. siedem miesięcy w wieku 15-16 lat w szpitalu mam zapiski z każdego dnia. Widać tą przemianę, mój sposób myślenia itd. To otwarta sprawa. Czas pokaże co z tym zrobię i czy zdecyduję się zająć tym tematem. 

3. Mimo lat w chorobie i podjętej terapii nie mówi Pani o tym, że z nią wygrała. Zaburzenia odżywiania opisuje Pani jako chorobę z remisjami. Czy aktualnie jest Pani w okresie remisji? 

Zaburzenia odżywiania są na tyle przebiegłe, że tak, bardzo często mają charakter sinusoidalny czyli po okresie „podleczenia” (nie używam określenia „wyleczenia się” bo to na tyle skomplikowana choroba, że nie sposób jasno stwierdzić pełne wyzdrowienie) następuje nawrót.. Często spotykam się z określeniem, że każdy nawrót jest gorszy od poprzedniego..  Tak też było u mnie. Po wyjściu ze szpitala w 2009 roku lat aż do  2017 roku radziłam sobie sama. Skończyłam szkołę, potem studiowałam, zajmowałam się swoimi zainteresowaniami.. Do ponownego rozpoczęcia leczenia zmusił mnie nawrót choroby i sytuacja, w której znalazłam się w wieku 23 lat czyli mój tragiczny stan zdrowia spowodowany ograniczaniem jedzenia do minimum, a tak naprawdę skrajnymi głodówkami, do których wróciłam pomiędzy czwartym a piątym roku studiów magisterskich. Trudno mi wskazać dokładną przyczynę dlaczego znów to „uzależnienie od niejedzenia” wróciło. Wiele czynników się na to złożyło, ale głównej przyczyny upatruję w tym, że u mnie zaburzenia jedzenia stały się pewnego rodzaju metodą na „radzenie sobie” z emocjami. Wszelkimi silnymi emocjami, które od zawsze mi towarzyszą bez względu na sytuację życiową, bo jestem wysoko wrażliwą osobą o cechach perfekcjonistycznych.. Intensywnie wszystko przeżywam. Moje zachowanie jest impulsywne i wybuchowe. Dlatego moje zaburzenia odżywiania nasilają się kiedy przeżywam silny stres lub czuję się zagubiona, niepewna, zdenerwowana czy sfrustrowana.. Kiedy odczuwam pustkę czy zwątpienie, poczucie beznadziei itp. 

Dokładnie pamiętam strach, który wtedy odczuwałam. Wiedziałam, że byłam na skraju życia i śmierci.. Ważyłam tak mało, że po obliczeniu BMI wyszło około dziesięć.. Była to waga „z dwójką z przodu” i autentycznie bałam się, że umrę. O powadze sytuacji dodatkowo uświadomił mnie mój lekarz pierwszego kontaktu, do którego od razu się udałam kiedy całkiem przypadkowo tak naprawdę ujrzałam tak przerażająco niski numer na wadze i kiedy dotarło do mnie w jakiej niebezpiecznej sytuacji dla swojego zdrowia jestem.  To był zdecydowanie punkt zwrotny mojego życia. Podjęłam się prywatnemu leczeniu, bo w moim wieku (wówczas 23 lata) nie przyjmują na oddział w publicznym szpitalu, w którym się leczy zaburzenia jedzenia. Z resztą nawet gdyby przyjmowali to ja zrobiłabym wszystko żeby tego uniknąć, bo wiem jak takie leczenie wygląda. W końcu jako nastolatka spędziłam około siedem miesięcy w jednym w nich. 

Pamiętam intensywność spotkań ze specjalistami.. Chodziłam do psychodietetyczki dwa razy w tygodniu od października 2017 do kwietnia 2018 roku i na każdej wizycie miałam analizę składu ciała i omawianie mojego odżywiania.. Zawsze też „dodatkowo” prowadziła ze mną terapię (pomimo tego, że regularnie miałam także psychoterapię u innej osoby), nie nazywając tak tego wprost. Po ok. pół roku prywatnego leczenia przybrałam na wadze, ale dalej to była bardzo niska masa ciała. Wiedziałam, że jestem dopiero na dobrej drodze ku wyjściu z anoreksji, zarówno fizycznie jak i psychicznie, ale pomimo tego zdecydowałam, że dalej już sama sobie poradzę więc przerwałam leczenie. Przyznam szczerze, że zarówno moja psychodietetyczka jak i psychoterapeutka nie podzielały mojego entuzjazmu, ale wiedziałam, że tak naprawdę wszystko w moich rękach. Czułam, że specjaliści pomogli mi tyle ile mogli. Wiedziałam, że muszę podjąć tą decyzję i konsekwentnie się jej trzymać. Być w tym tak dokładna i rygorystyczna jak podczas choroby i w swoim ograniczaniu jedzenia. Zatem to jest kwestia decyzji. Teraz. Dzisiaj. Jutro może być już za późno. Wiem jakie życie jest kruche. Jestem ja, moja walka każdego dnia o siebie, swoją przyszłość, swoje zdrowie i przyszłe życie! Bardzo chcę się rozwijać. Przełamywać się i pokonywać swoje strefy komfortu. Udowadniać, że „Impossible is nothing”. W końcu to motto powstało, aby przekraczać swoje granice, które myśleliśmy, że są nie do pokonania oraz po to, by dawać odwagę tym, którzy w siebie wątpią, a tak bardzo chcą pokonywać swoje słabości czy ograniczenia aby osiągnąć satysfakcjonujące i szczęśliwe życie, którego pragnie każdy z nas. 

Jak sobie radzę od czasu zakończenia prywatnego leczenia parę lat temu? Nie będę udawać, że cudownie ozdrowiałam po kilkunastu spotkaniach ze specjalistami, bo wyjście z zaburzeń jedzenia to proces. Zdarzają się lepsze i gorsze okresy. Typowa sinusoida, przeplatanka remisji i nawrotów.  Kiedy zerwałam współpracę ciągle powtarzałam sobie, że zrobiłam to w zgodzie ze sobą. Myślałam sobie „Jedzenie i ta chorobliwa obsesja odchudzania nie będzie rządziła moim życiem. Zawalczę o zdrowie i pokażę swoją siłę i determinację w walce o siebie i życie wolne od więzienia, którym są zaburzenia odżywiania. Chcę być sobą, a nie znerwicowaną i przewrażliwioną osobą skoncentrowaną tylko na swoim wyglądzie, jedzeniu, wadze, cyferkach". Skoro mam „na tyle silną wolę" żeby się głodzić to teraz jestem w stanie powiedzieć sobie „stop” i przerwać tą autodestrukcję, która prowadzi tylko do śmierci. Bardzo dobrze odwierciedla moje myślenie cytat pochodzący z nagłówka mojego bloga „If you find yourself in a hole, the first thing to do is stop digging”. 

4. Liczenie kalorii, wycieńczające ćwiczenia, niejedzenie… Jak u Pani objawiała się choroba w jej czynnej fazie? 

Podczas wielu lat choroby stosowałam różne metody, które prowadziły do drastycznej utraty masy ciała, ale nie chcę się nimi dzielić, bo to nigdy nie będzie pomocne dla nikogo. Co więcej, uważam, że takie opisy mogą poważnie zaszkodzić.. To nie będzie przestrogą dla nikogo, a często zdarza się, że opisy niebezpiecznych zachowań dotyczących odchudzania stają się wręcz inspiracją dla osób, które chcą schudnąć za wszelką cenę albo tkwią głęboko w swoich zaburzeniach odżywiania i np. „szukają sprawdzonych sposobów” na to, aby pozbyć się jak największej liczby kilogramów... 

5. Czy Pani decyzja o terapii była związana z jakimś przełomowym momentem? Dzięki czemu/komu podjęła Pani leczenie? 

To zależy, który okres leczenia brać pod uwagę, bo pierwszy okres odbyłam jako trzynastolatka, która wylądowała w szpitalu pod przymusem także za pierwszym razem na siłę tak naprawdę uczestniczyłam w spotkaniach z psychologiem (Pierwsze spotkania ze specjalistą były właśnie z psychologiem, a nie z psychoterapeutą. Myślę, że warto zwrócić na to uwagę, bo to znacząca różnica). 

Natomiast przełomowym momentem aby naprawdę rozpocząć leczenie była autentyczna wizja śmierci. Miało to miejsce kiedy byłam już dorosłą osobą, bo w wieku 23 lat. Moje zaburzenia jedzenia nasilały się przez lata, ale nie zdominowały mojego życia, bo „żyłam z pozoru normalnie” tzn. studiowałam, spotykałam się ze znajomymi, miałam swoje zainteresowania.. Pomimo tego lekceważyłam poważne objawy, co sprawiło, że doprowadziłam się do skrajnego niedożywienia i sytuacji, w której mogę umrzeć w każdym momencie przez zatrzymanie akcji serca albo niewydolności wielonarządowej. Wtedy dopiero dotarło do mnie, że jak nie zacznę poważnie traktować tego, że moje mocno zaburzone relacje z jedzeniem mogą skończyć się tragicznie to moje życie może się szybko skończyć, a ja chcę żyć, spełniać swoje plany i marzenia. 

6. Jak wspomina Pani okres leczenia? Co było szczególnie trudne? 

Prawdziwą próbę wyjścia z leczenia podjęłam tak naprawdę świadomie kiedy już byłam dorosłą osobą, bo w wieku 23 lat. Wtedy rozpoczęłam próbę kolejnego leczenia w październiku 2017 roku. Bardzo zaangażowałam się w nie i postępowałam zgodnie z poradami specjalistów. Stosowałam się do wszystkich zaleceń. Było to dla mnie ogromne wyzwanie, bo autentycznie bałam się jeść i przełamanie tego lęku było najtrudniejsze. Oswojenie się z nim i zaakceptowanie, że odżywiając się nie robię niczego złego, a wręcz przeciwnie.. Pamiętam jacy wszyscy byli wtedy ze mnie dumni, bo widzieli jak trudne wówczas było dla mnie zaufanie specjalistom i postępowanie zgodnie z narzuconym planem.. Moja psychodietetyczka powiedziała na pewnym etapie leczenia, że „takie cuda się nie zdarzają przy tak zaawansowanej anoreksji”. Moja rodzina też była dumna, spędzaliśmy razem czas, to był okres kiedy sporo podróżowaliśmy i robiliśmy niesamowite rzeczy.. Tak wiele się wtedy zmieniło! Bardzo tego chciałam i bliscy pomagali mi spełniać plan wyjścia z choroby, który nie ukrywam, był okupiony lękiem, łzami, chwilami zwątpienia i bólu, ale wiem, że naprawdę warto się przełamywać i pokonywać swoje demony, bo życie w klatce, którą tak naprawdę same/sami sobie nakładamy to piekło! Po co mamy w nim tkwić? Myślę, że sukcesem było też dla mnie przełamanie swoistego tabu i opublikowanie (po tak naprawdę wielu, wiele latach wzbraniania się przed „powiedzeniem tego na glos”) swojej historii na swoim blogu psychologicznym https://an-arouse.blogspot.com 

7. Obecnie wiele młodych dziewcząt choruje za zaburzenia odżywiania. W czym postrzega Pani główny czynnik ryzyka popadnięcia w anoreksję czy bulimię? 

Myślę, że jednym z głównych czynników jest na pewno charakter osób, które popadają na anoreksję czy bulimię. To osoby perfekcjonistyczne, zdyscyplinowane, wymagające od siebie, ambitne i najczęściej nadwrażliwe oraz posiadające cechy osób z WWO czyli wysoko wrażliwych. To często wskazywany czynnik i uważam, że słuszny. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na to, że z zaburzeniami odżywiania wiąże się wiele stereotypów, które wynikają z niewłaściwego rozumienia ich istoty. Jednym z popularniejszych jest ten, który spłyca powagę tego zaburzenia zarzucając, że to „choroba rozpieszczonych nastolatek”, którym zależy tylko na wyglądzie. To błędne myślenie sprawia, że często bagatelizuje się pierwsze objawy choroby u młodych osób. Zazwyczaj jest tak, że za odmawianiem sobie jedzenia kryją się poważniejsze problemy, do których nie należy jedynie brak akceptacji swojego ciała. Warto zatem zwrócić uwagę na to, że zaburzenia odżywiania nie zawsze są spowodowane pogonią za osiągnięciem określonej sylwetki, chęcią bycia podziwianym. Często te czynniki występują jedynie na początku zaburzenia lub stanowią jeden z wielu powodów, dla których pojawił się problem z jedzeniem. Istotnym jest zaznaczenie również, że obok deficytu kalorycznego to predyspozycje genetyczne stanowią ważny powód, dla którego tak trudno poradzić sobie z chorobą. 

8. Co poleciłaby Pani dziewczętom, które „idą” w kierunku odchudzania? 

Zanim odpowiem na pytanie chciałabym zaznaczyć, że pomimo tego, że odchudzanie najczęściej jest spowodowane niezadowoleniem z własnego ciała, chęcią pozbyciu się kilku kilogramów i tak też było u mnie to nie zawsze tak musi być. Dlatego pomimo tego, że dla mnie ten proces skończył się zaburzeniami odżywiania nie oznacza to, że dla każdego próba zredukowania swojej masy ciała „zajdzie za daleko”. Zwracając uwagę na pewne zachowania, które mogą się pojawić podczas tego procesu na pewno nie chcę tego demonizować przez pryzmat swoich przejść i mówić: „Najlepiej to w ogóle się nie odchudzajcie, bo nigdy nie wiadomo czy przypadkiem nie zachorujecie na anoreksję”, bo odchudzanie samo w sobie nie jest złe (w końcu nie zawsze wynika jedynie z braku akceptacji swojej masy ciała, bo może to być zalecenie lekarza. To oczywiście wszystko zależy od stanu zdrowia), jeśli będziemy się obserwować podczas tego procesu i nie posuwać się do drastycznych środków oraz nie robić tego „za wszelką cenę”. Warto zwracać uwagę na swoje podejście do jedzenia, swojego wyglądu i ćwiczeń podczas całego procesu. Myślę, że warto pomyśleć nad tym aby powiedzieć najbliższym jakie ma się plany odnośnie swojego odchudzania, bo w sytuacji kiedy zacznie się dziać z nami coś niepokojącego to właśnie najbliżsi będą mogli zwrócić uwagę, że „coś jest nie tak” i że to nasze odchudzanie „zaszło za daleko”. Co mam na myśli? W sytuacji kiedy jedzenie i utrata kilogramów stanie się dla nas najważniejsze, będzie „celem samym w sobie”, zastąpi nasze zainteresowania, zaczniemy rezygnować z życia towarzyskiego na rzecz treningu czy „strachu przed niezaplanowanym posiłkiem” i że „tracimy nad tym kontrolę” oraz będziemy mieli poczucie, że „to silniejsze od nas”, kiedy jedzenie stanie się dla nas problemem, kiedy zaczniemy obsesyjnie pilnować godzin i porcji spożywanych posiłków, kiedy pojawią się myśli, że „za dużo zjedliśmy”, zaczniemy coraz bardziej rygorystycznie podchodzić do swojej diety, stosować jeszcze większe restrykcje dietetyczne, eliminować kolejne grupy produktów oraz zbyt obsesyjnie się sobie przyglądać w lustrze, mierzyć swoje części ciała, ważyć i mierzyć każdy kęs jedzenia zanim włożymy go do ust, stawać kilka razy dziennie na wadze itp. To są poważne objawy, które mogą przerodzić się w zaburzenia odżywienia dlatego wtedy warto szybko zareagować i zastanowić się „czy moje odchudzanie przypadkiem nie jest czymś więcej niż tylko próbą redukcji masy ciała? 

9. Czy dziś czuje się Pani szczęśliwą kobietą? 

Bywam szczęśliwą osobą, bo potrafię cieszyć się z tego co mam i jak wiele osiągnęłam pomimo zaburzeń odżywiania, które nie stały się moją tożsamością i nie zdominowały mojego życia. Czuję wdzięczność za to jak bardzo wspierającą mam rodzinę i za siłę, którą w sobie odnalazłam w walce z chorobą. Małe rzeczy czy przyjemności dnia codziennego sprawiają, że naprawdę potrafię zatrzymać się na chwilę i pomyśleć: „Ania, daj sobie przyzwolenie na cieszenie się tą chwilą i na czerpaniu z niej radości”. Przekonuję samą siebie, że mam powody do tego, aby być szczęśliwą. Staram się skupiać na pozytywach w swoim życiu, a nie koncentrować na tym na co często nie mam wpływu, ale przy moim charakterze i perfekcjonizmowi trudno być tak do końca usatysfakcjonowanym i spełnionym. Niemniej jednak pracuję nad swoim podejściem do życia każdego dnia. Co więcej, radość sprawia mi to, że czuję w sobie misję. Chciałabym pomagać, dawać nadzieję i wsparcie innym borykającym się z zaburzeniami odżywiania. Osoby zmagające się z problemem z odżywianiem, szczególnie te z anoreksją wciąż ulegają stygmatyzacji. Pomimo tego, że widzę, iż szerzenie świadomości wokół tych zaburzeń przybiera na sile to tak naprawdę wciąż panuje sporo związanych z nimi szkodliwych stereotypów. Chcę szerzyć świadomość wokół tego tematu, przełamywać tabu i być pewnego rodzaju „ED Recovery Coach”. Wiem, że przy odpowiedniej motywacji i wsparciu specjalistów można sobie z poradzić z zaburzeniami odżywiania, o czym świadczy szereg świadectw ludzi, którzy wygrali z zaburzeniami odżywiania, często wręcz twierdzących, że możliwe jest całkowite uwolnienie się od nich. Powinno się zaznaczyć, że szukanie pomocy specjalisty i otwarte mówienie o problemach to żaden wstyd! Wręcz przeciwnie. To wyraz odwagi i dojrzałości. Walki o siebie, swoje życie i przyszłość. Warto jak najwcześniej dać sobie pomóc, bo zaburzenia psychiczne pogłębiają się z nimi nie robi. Musimy pamiętać, że mamy tylko jedno życie.

Spostrzeżenie wyrażone u Ani Kęskiej czyli pedagoga i autorki bloga AniaMaluje.com 
Klik tutaj


Klik aby powiększyć


Treść komentarza:

Odniosę się do tematu, który poruszyłaś na insta stories w kwestii prowadzenia na IG konta pro ED recovery" wychodząc z anoreksji. Prowadzenie takiego konta pogłębianie się zaburzenia.. Nie tędy droga. Anoreksja to bardzo competitive illness" nawet jeśli ma się dobre intencje (czyli chce się wyzdrowieć). To próba zwrócenia na siebie uwagi. Bezsilność wobec choroby. Wpisując w opisie na IG liczbę przebytych hospitalizacji", jak niskie bmi się osiągnęło" czy też jak szybko się wróciło do zdrowej wagi" itd. to rozpaczliwa próba wołania o pomoc i atencję. Porównywanie tego ile się zjadło, ile schudło czy przytyło jest bardzo szkodliwe i nie prowadzi do powrotu do zdrowia. Pomimo tego, że te anglojęzyczne konta najczęściej są okraszone szokującymi foto przed i po chorobie" w ramach potwierdzenia tego jak bardzo było się (lub jest) chorym to tak naprawdę nie o te kilogramy tutaj chodzi.. Można mieć anoreksję mając już wagę w granicach normy. Wyjście z zaburzeń odżywiania polega nie tylko na tym aby nauczyć się traktować jedzenie jak jedzenie, energię, paliwo do codziennego życia, a nie jak cel istnienia (bo i tak rzeczywistość takiej osoby na drodze do wyzdrowienia jest nieustannie skoncentrowana wokół odżywiania), ale także (albo przede wszystkim!) na tym aby nauczyć się ŻYĆ. W każdym tego słowa znaczeniu. ŻYĆ, a nie skrywać ciągle za jedzeniem, wyglądem, wagą. Osoby po zaburzeniach odżywiania czy też wychodzące z nich, próbując żyć bez swojej choroby potrzebują pasji, zainteresowania, zajęcia, które jednak nie jest związane z jedzeniem. (Tak uważam, pomimo tego, że często słyszy się o anorektyczkach, które po wyjściu z choroby zostały dietetyczkami albo trenerkami personalnymi. Jasne, lepsze to niż autodestrukcyjne zachowania, głodówki czy przeczyszczanie się, ale to ciągle inna odmiana zaburzeń odżywiania, swoista transformacja). Co do prowadzenia instagramowego profilu w moim wykonaniu, z autopsji, to tak, ja także chciałam poniekąd w ten sposób wyzdrowieć, pokazywać swoje postępy (będąc równocześnie pod opieką specjalistów, co ważne). Wpisałam najniższą wagę, wrzuciłam zdj z najgorszego okresu choroby. (dziesięć bmi, waga z dwójką z przodu"...) Pisałam po angielsku, bo przecież to zwiększy szansę na dotarcie do większej ilości osób.. Byłam przekonana, że to mi pomoże. Nie tylko w wyzdrowieniu, ale także w odnalezieniu.. bratnich dusz? które zrozumieją przez co przechodzę? Ostatni nawrót choroby o mało co nie skończył się dla mnie tragicznie. Wywrócił moje życie do góry nogami. Nie usunę tego profilu, bo mimo wszystko jest pewną przestrogą dla mnie (i niech będzie także dla innych), a także przełamaniem tabu. Czasem, w którym pierwszy raz głośno przyznałam się, że mam anoreksję. To jest choroba, a nie fanaberia. Oczywiście ostatecznie najlepszym sposobem na wychodzenie z anoreksji było odcięcie się od tego środowiska i spędzanie czasu z normalnymi ludźmi w realu, którzy nie są związani że sferą zaburzeń odżywiania. Szczerze polecam to każdemu kto boryka się z zaburzeniami jedzenia. Dzięki @aniamaluje za te i inne stories. Zawsze mnie skłaniają do mniejszych lub większych refleksji. Lubię Twoje odważne wyrażanie własnego zdania. Szanuję i pozdrawiam!

Moja opinia oraz dygresja u Anny Gruszczyńskiej (Wilczo głodna) w filmie Anoreksja 
Klik link


W filmie anoreksja została ukazana jako uzależnienie. Ta złożona kwestia została zauważona i zbadana już w rozważaniach specjalistów, których ustalenia tłumaczą uzależniający charakter anoreksji. Zwraca na to uwagę np. Lindsey Hall - Eating Disorder, Addiction, PCOS & Mental Health Writer & Speaker.

Cyt.: 💬Neuroscience research has shown that the feeling of power derived from restriction is addictive. Anorexia, like drug dependency, suppresses appetite through the same „sign foul up” and „chronically disorganizes” the reward center, which is why we feel a sense of false relief amidst physical weakness and obsessive thinking. For those of us with a history of anorexia, research also shows that even a 16-hours restriction decreases brain sensitivity to rewards, like money, and reinforced the highs of starvation (@lindseyhallwrites)

Istotne dla odbioru całego filmu oraz swoistą kwintesencją jest nakreślona definicja anoreksji od 19:40 do 21:35 min filmu.


Wypowiedź u Ewy Grzelakowskiej-Kostoglu czyli Red Lipstick Monster filmie na YouTube o zaburzeniach odżywiania 
Klik link


Dosłownie parę dni temu już wypowiadałam się o zaburzeniach odżywiania na IG @sexed bo pewien @adriangielzecki zrobił pewnego rodzaju coming out w tej kwestii.. ale muszę Tobie także to napisać.. To ważne i potrzebne, że tak otwarcie o tym mówisz/mówicie! Niewielu tak naprawdę rozumie zaburzenia odżywiania. Błędnie je postrzega dlatego to jest taki wstydliwy temat tabu. Ja także chcę je przełamywać oraz ukazywać prawdziwe, właściwe postrzeganie ed (https://an-arouse.blogspot.com). Najczęściej trudno „na pierwszy rzut oka” rozpoznać ludzi zmagających się z tym problemem (i tak żyją samotnie cierpiąc tak naprawdę..) Chyba, że mówimy o zaawansowanym stadium, a wówczas najczęściej jest za późno. Pomimo tego uważam, że można z tego wyjść bez względu na to jak głęboko się w tym siedzi i jak długi ma się staż choroby. Wiem co mówię, bo piszę z autopsji. Chcę nieść pomoc, wsparcie, zrozumienie. Gdyby ludzie tak nie stygmatyzowali zaburzeń psychicznych to Polska nie byłaby w czołówce państw, których obywatele popełniają samobójstwa.. To ważne żeby nie udawać, że nie ma problemu i dawać przykład, że szukanie pomocy, otwarte mówienie o problemach to coś normalnego. Co więcej, to wyraz odwagi i dojrzałości. Dlatego warto jak najwcześniej dać sobie pomóc, bo ed „lubi" się pogłębiać kiedy nic się z tym w porę nie robi. Musimy pamiętać, że mamy tylko jedno życie..
Komentarz u Grupy Filmowej Ćmy pod filmem Żurawina (2018)
Klik link
To ważne, że powstają takie filmy. Sama borykam się z anoreksją od 2007 roku.. i wiem, że tak naprawdę nikt kto tego nie przeżył nie jest w stanie tego zrozumiec, niestety. Pomimo tego staram się uświadamiać ludzi z zakresu ed (mój blog, adres w nicku). To ogromny temat tabu i najczęściej trudno „na pierwszy rzut oka” rozpoznać ludzi zmagających się z tym problemem.. Chyba, że mówimy o zaawansowanym stadium, a wówczas najczęściej jest za późno.. Chcę szerzyć świadomość na temat zaburzeń odżywiania i nieść pomoc, wsparcie, zrozumienie. Bardzo „open minded" dla mnie bylo odkrycie (film What „causes” eating disorders? na kanale YouTube Tabitha Farrar, która jest ED Recovery Coach) cyt. „Anorexia is self imposed starvation started by dieting and driven by genetics plus a goal we have in mind why we shouldn’t eat". 

Oznacza ro, że: Energy deficit + Genetics = Eating Disorder 

Contributing factors are things that contribute to energy deficit — trauma, diet culture, etc — and these can be important to address, but are not the same as a "cause." Yes, contributing factors can lead to energy deficit, hence they contribute. But alone, they are not the same as "cause." 

Genetics.. Osoba, która „ma w genach" zab.odż kiedy zacznie jeść mniej po prostu wpada w zab.odż. Nie spotkałam się nigdy wcześniej z takimi badaniami.. To trochę pomaga mi się oswoić z choroba. To uzależnienie, w które wpadają niektórzy ludzie i często nie mamy na to aż takiego dużego wpływu jak myślimy.. Co nie oznacza, że mamy się poddać. Przy odpowiedniej motywacji, determinacji i walce to jest możliwe!

Wpisy połączone z informacjami płynącymi z autopsji u Hanny Sywuli (hania.es) w filmie na YouTube o anoreksji
Klik link

Często wracam do tego filmiku.. Dlaczego? Anoreksja kusi, anoreksja wraca. Bardzo trudno nie ulec po raz kolejny, nawet jeśli się podleczyło.. A ten film pomaga się choć trochę otrząsnąć, spróbować wrócić na ziemię.. Za każdym razem kiedy odczuwam silny stres, lęk.. kiedy mam gorszy humor ona chce znów zawładnąć moim życiem, znów chce je zniszczyć, znów chce zagłodzić moje ciało, moje emocje, mój charakter, moją radość życia, moje marzenia.. Dlatego wracam tutaj, słucham znów tej opowieści i mobilizuje się do walki. Codziennej walki. Dziękuję Haniu za ten wywiad. Jest bardzo ważny. Szkoda, że Asia nie prowadzi już swojej strony/bloga, ale doskonale to rozumiem. Ja też prowadziłam swój blog, ale z czasem zaprzestałam. Dlaczego? Nakręca to moje zaburzenie. Nie usuwam, mam nadzieję, że może moje notki będą komuś pomocne, a może nawet będą przestrogą, że anoreksja to nie jest wyjście. To nie jest sposób na życie, kochane.. Kochani, bo wiem, że chłopaki, mężczyźni także borykają się z zaburzeniami odżywiania. Dla mnie to temat rzeka, mogłabym pisać o tym godzinami.. No własnie, ale czy to dobrze?

"Czułam się obłąkana" Tak, ja też czułam, że tracę kontakt z rzeczywistością przy tak niskim bmi.. Też miałam tak dramatycznie niską wagę przez anoreksję więc przeżyłam dokładnie to co opisujesz.. Chciałam opisywać swoją historię, robiłam to (także tak długo choruję..) na an-arouse.blogspot.com ale w pewnym momencie stwierdziłam, że to mnie.. niszczy? Pogrąża? Pogłębia moje zaburzenie..? Nieważne jak dramatycznie opisze się wszelkie jej objawy zdrowy, normalny człowiek nie jest w stanie sobie tego uzmysłowić.. Piekło na ziemi. To cud, że żyjesz. Cud, że ja żyję! Dziękuję za to każdego dnia. Trzymajcie się wszyscy, którzy borykacie się z tą chorobą. Wiem, jak jest trudno. Wiem jak bardzo trzeba się pilnować "bo anoreksja jest jak alkoholizm".

Wpis na grupie na facebooku "Drużyna Es"
Klik link

Pytanie o poradę osoby, której koleżanka wpadła w anoreksję i nie wie jak jej pomóc

Dokładnie tak.. niestety muszę to potwierdzic na własnym przykładzie. Borykam się z anoreksją od 13 roku życia, oczywiście na początku szpital, pół roku leczenia w gimnazjum, ale potem przy każdym nawrocie nie chciałam się leczyć.. pomimo próśb, gróźb itp. w końcu rok temu.. sama zgłosiłam się po pomoc. Po prostu bałam sie, że umrę. Zaglodze na smierc. Pomyslalam: "Co ja robię?! Mam 24 lata i tyle marzeń..! Chce żyć!" Autentycznie kiedy zobaczyłam dwójkę z przodu na wadze i po obliczeniu - dziesięć BMI stwierdzilam,że jak nie poddam się leczeniu natychmiast, dosłownie za chwilę może już mnie nie być.. sporo czytałam o niewydolności wielonarządowej przy tak niskiej wadze.. aaa długa historia. Jeśli kogoś interesuje to mój blog to www.an-arouse.blogspot.com

Głos w kontrowersyjnej kwestii na grupie na facebooku Teoretycznie tak – grupa pronaukowa"

Klik link

Pytanie Jak wygląda śmierć głodowa?"



Z góry uprzedzam, że nie chcę żeby ktoś źle odebrał mój komentarz, ale na potrzeby autentyczności podam liczby, bo to istotne w kontekście pytania. Z własnego doświadczenia, ja przy ok.9 BMI (anoreksja, mój stan sprzed dwóch lat) mogę powiedzieć, że zagładzanie się to skumulowanie wszystkich rodzajów boleści pochodzących z praktycznie wszystkich części ciala. Ból brzucha można porównać do rozlewającego się kwasu, a ból głowy do.. wiercenia wiertarką? Poczucie, że zaraz zemdlejesz, jest ci niesamowicie słabo, nie masz siły nawet myśleć. Czujesz, że tracisz kontakt z rzeczywistością, nie ogarniasz co się z tobą dzieje. Odpływasz w jakiś.. swój świat. U niektórych dochodzi do śpiączki, z czasem do niewydolności wielonarządowej. Zależy od stanu zagłodzenia.

Zuza Myszker chyba masz słaby research.. Wystarczy wspomnieć historię Rachael Farrokh (Rachael Farrokh to kobieta z USA, która w wieku 37 lat ważyła niewiele ponad 18 kg) albo zobaczyć filmik tutaj klik nagrany przez hania.es, w którym dziewczyna opowiada, że po nawodnieniu ważyła 26 kg przy 172 cm więc to jest nawet mniej niż 9 bmi nawet.. Ludzki organizm jest zagadką nie od dziś.

Natomiast masz rację z tym, że JEŚLI kg nie wzrosną to wraz z postępującym ubytkiem masy ciała umiera się, tak jak wspomniałam np. z powodu niewydolności wielonarządowej lub niewydolności konkretnych organów, ew. atak serca itp.. Nie umiera się na anoreksję", ale w wyniku konsekwencji wynikających z chorowania na anoreksję. Tutaj klik historia dziewczyny, która umarła przy 6 bmi.

Wpis na grupie na facebooku Teoretycznie tak – grupa pronaukowa"

Klik link

Pytanie dotyczące leczenia anoreksji marihuaną 

Piszesz, że chorowałaś na anoreksję, a zadajesz takie pytanie? Ok, podleczą" Cię za pomocą marihuany, która spowoduje, że przybierzesz na wadze. Skończysz z takim leczeniem" i znów zaczniesz się głodzić, bo tak działa mechanizm anoreksji. Pomimo normalnej wagi dalej jesteś chora. (Dlatego też największym stereotypem dot. anoreksji jest to, że osoba ze zdrowym bmi" nie może mieć anoreksji.) Bez równoległego leczenia ciała i psychiki nie wyzdrowieje się z anoreksji. Nie ma jednego sposobu na wyjście z tego. Ludzie, niektóre komentarze, które czytam świadczą tylko o kompletnym niezrozumieniu tego zaburzenia/choroby (bo różnie ją określają). Wypowiadają się osoby, które albo sobie śmieszkują z problemu albo piszą dla samego pisania na zasadzie nie znam się, ale się wypowiem". Polecam przeczytanie artykuły Małgorzaty Starzomskiej Egosyntoniczność jako patognomiczny objaw anoreksji". Skomplikowana na pierwszy rzut oka nazwa dla laika, ale ta publikacja pomaga zrozumieć na czym polega anoreksja. Jak wpiszecie w Google ten tytuł to od razu wyskoczy pdf.


Aprobata Tabithy Farrar czyli Eating Disorder Recovery Coach 
pod anglojęzycznym filmem - wykładem Tabithy Farrar* 
Eating Disorder Awareness Workshop @RACD with Tabitha Farrar Part 1"

Klik link


It's totally mindblowing for me that anorexia is driven by genetics. (I have had anorexia since 2007 and only now I found out about that thanks to Tabitha's blog and YT channel) In addition I have noticed when I don’t eat I get more anxiety which makes me to move a lot.. but like someone noticed on Tabitha's YouTube channel and commented (quote): "I’m not sure migration theory can be fully applied to anorexia because we starve by making a choice in our heads not by environmental lack of food like animals experience in nature. They don’t choose to starve they are forced to." What's about that?

Mocno wstrząsnął mnie podcast, który nagrała na temat śmierci jednej ze swoich podopiecznych. Po bardzo licznych hospitalizacjach (trzydzieści lat leczenia) Sarah trafiła do Tabithy, ale niestety pomimo prób leczenia jej organizm nie wytrzymał długoletniej walki z anoreksją.. Bardzo przejmujący odcinek podcastu. Odczułam silną wewnętrzną potrzebę skomentowania go i pomimo tak przejmującej i smutnej historii opowiedzianej w tym odcinku chciałam podziękować Tabitha Farrar za jej działalność w sieci. Za jej pomoc.



Komentarz pod anglojęzycznym filmem For Sarah: Unless treatment stops promoting restriction, people will continue to die from eating dis"
Klik link
I wrote about it, not once on your YT channel Tabitha but I must do it again. Please don’t ever think that you're not helping individuals who hear your message.. You literally saved my life! Nothing helps me as much as your videos and your blog really.. and I've had anorexia since 2007 so I listened and watched soo many videos and podcasts about ed/people who tryin to help everyone with eating disorders. You are such a good and smart and strong person.THANK YOU.


*
Tabitha Farrar from Boulder, Colorado. Tabitha developed anorexia at age 17 and – as she says so herself – this devastating illness took pole position in her life until, at 25, she finally started her recovery journey. She successfully recovered from her eating disorder and the complicated matrix of obsessions and habitual eating disorder behaviors that came with it. Since recovering she has done a lot of work to help adults with eating disorders, and she has written a book called "Love Fat", an educational memoir on eating disorder recovery and all the insights that she gained. Tabitha is a founding member of IEDA, International Eating Disorder Action and World Eating Disorders Action Day, and she has written countless eating disorder recovery guidelines for adults. Apart from that, she has set up two forums for adults in active recovery, she founded AEDRA, the Active Eating Disorder Recovery for Adults Meal Support Service, she has been selected to be a Coordinated Specialty Care Grant Advisory Board member, and she hosts a podcast called "Eating Disorder Recovery Podcast". On top of that, she coaches adults and family of adults in recovery from eating disorders and she frequently gives talks about understanding eating disorders, how to spot them, and how to treat them.

U Karoliny Sobańskiej w filmie/podcaście na YouTube z Magdą Hajkiewicz-Mielniczuk o anoreksji, bulimii i ortoreksji
Klik link

Znany mi od podszewki temat.. Długie lata przepełnione doświadczeniem w sferze zaburzeń odżywiania i drastyczne przeżycia, w końcu konsekwencje zdrowotne.. (dlatego tak ważne jest żeby szybko reagować na pierwsze objawy żeby nie dopuścić do wtórnego zaniku miesiączki, osteoporozy itd.) sprawiły, że niewiele jest mnie w stanie zdziwić jeśli chodzi o kwestie około anorektyczne. Bardzo prawdziwe jest stwierdzenie (które zresztą pojawiło się w tym podcaście). "Nigdy nie czułam się tak silna/pod kontrolą jak w anoreksji". Borykam się z anoreksją już od 2007 roku i pomimo tego, że mam za sobą leczenie to nie mogę powiedzieć, że wyzdrowiałam, bo anoreksja zostaje do końca życia dlatego zawsze sceptycznie podchodzę do osób, które mówią "wyzdrowiałam z anoreksji". Mówią to osoby, które odzyskały prawidłową masę ciała i są np. na stabilnym etapie swojego życia, czują bezpieczne, zrozumiałe, bo np. znalazły miłość swojego życia. Anoreksja, tak jak to jest w innych uzależnieniach np. alkoholizm zostaje w psychice do końca życia i każda stresowa sytuacja sprawia, że chce się wrócić do wypracowanych "anorektycznych mechanizmów radzenia sobie z rzeczywistością" tzw. coping skills.. To ważne żeby powstawały takie podcasty, uświadamiały ludzi na czym polegają zaburzenia odżywiania, ale prawda jest taka, że w pełni są w stanie zrozumieć tego typu kwestie tak naprawdę tylko te osoby, które przez to przeszły. Przeżyły swoje indywidualne piekło.. Uważam, że ten podcast jest dobry dla laików, tych, którzy niewiele wiedzą o zaburzeniach odżywiania, bo zostały wytłumaczone bardzo ważne, najczęściej nieznane zagadnienia dotyczące zaburzeń jedzenia.. To tak, jak zostało z resztą powiedziane - spłycane i niezrozumiałe zaburzenie, najczęściej będące tematem tabu. Poza tym bardzo trudne do leczenia. Tym gorzej jeśli rozpoczyna się leczenie w późniejszym niż nastoletnim wieku.. ale to temat rzeka, a ja już widzę, że tutaj elaborat wyszedł. Zapraszam na mojego bloga (link w nicku). Staram się na nim szerzyć świadomość z zakresu zaburzeń odżywiania, bo stygmatyzacja robi więcej złego niż pożytku.

Komentarz u Martyny Wojciechowskiej (@martyna.world) w poście na Instagramie
Klik link

Bolesne kiedy wiesz z autopsji co się za tym kryje i nawet tak drastyczne zdj. nie są w stanie ukazać tego cierpienia. Modelki to Wiki Pawlak @wareneczka i @kamilaszybalska szacunek dla Was.. Na fanpage www.facebook.com/zdolnaphoto autorka opisuje sesję zdjęciową jako walkę demonów.. Myślę, że to bardzo trafna personifikacja anoreksji..

Moje sprostowanie:
Modelka na zdjęciu to nie Kamila Szybalska tylko Sylwia z www.maxmodels.pl/modelka-sr78.html + www.wilkomira.maxmodels.pl Pomyliłam się, bo jakiś czas temu u @maja_herman_amici, o tutaj klik widziałam bardzo podobną sesję, (kampanię społeczną) z @kamilaszybalska. Kwestia otwierania oczu społeczeństwu" tym zdjęciem... Nie wydaje mi się czy każdy to odbierze tak jak powinien.. To zależy od tego przez co się przeszło i czy jest się w stanie chociażby w małym stopniu wczuć w to przez co przechodzą na co dzień ludzie borykający się z zaburzeniami odżywiania. Czy każdy jest na tyle empatyczny, potrafiący pojąć przekaz? Chociaż liczę na to, mam nadzieję, że jest jednak więcej ludzi, którzy to zrozumieją, wyciągną wnioski, być może będą bardziej wyrozumiali, wrażliwi..

Odpowiedź na wpis pod komentarzem recenzji filmu To the Bone na zpopk.pl
Klik link

Komentarz:

Zawsze byłam ciekawa, czy istnieje anoreksja w warunkach, kiedy ludzie głodują - z powodu skrajnej biedy, z powodu klęsk żywiołowych, czy uwięzienia. Nie wiem, czy w latach 30 XIX w. anoreksja była znana. Miałam wtedy w rodzinie dziewczynkę, która ok 8 letnią , jej rodzina była bardzo zamożna, jej siostra była nawet trochę za tęga, a ta dziewczynka - nazwijmy ja np Zosia - wyglądała jak patyk i trzeba z nią było walczyć o każdy kęs.A jak już go połykała, to potem zwracała. Dlaczego o tym piszę ? No bo przerażeni rodzice wezwali do niej nie kogo innego, tylko doktora Janusza Korczaka. Mnie przy tym nie było, nie dam głowy za prawdziwość tego, co mi powtórzono, ale podobno Korczak zbadał Zosię i oświadczył :"będzie głodna, będzie żarła." No i zaczęła się wojna. Rodzina była na granicy głodu. I Zosia zaczęła jeść. Nie chcę tego generalizować, po prostu piszę, jak było.

Moja odp.:

Niejedzenie jest objawem głębszych problemów... Z czasem już po prostu niejedzenie działa jak uzależnienie. Poza tym każdy przypadek jest inny. To bardzo skomplikowana choroba. Natomiast nawiązując do źródeł powstania zaburzeń odżywiania to pozwolę sobie zacytować, aby zaspokoić Twoją ciekawość. "Zaburzenia odżywiania jako jednostka chorobowa zostały opisane około 100 lat temu, jednak podobne praktyki miały miejsce już w starożytności. W Grecji głodem zwalczano nadmierne pożądanie (za radą Demeter, patronki płodności). W starożytnym Rzymie powszechnie stosowano wywoływanie wymiotów jako kobiecy sposób na zachowanie smukłej sylwetki, która wówczas była ideałem estetycznym piękna. Smukła, wręcz wychudzona sylwetka, była ideałem również w okresie średniowiecza. Głodzenie się było, w tamtych czasach, powszechną praktyką związaną z umartwianiem grzesznego ciała ale również zapewniało tak pożądaną wiotkość i eteryczność kobiety. Przypadki te określa się mianem „świętego jadłowstrętu” a badacze doszukują się w nich wyraźnych etiologii ze współczesnymi zaburzeniami odżywiania. Często także tzw. „żywe szkielety” były prezentowane na średniowiecznych jarmarkach jako swego rodzaju osobliwość."

U twórczyni internetowej Sohayo pod recenzją książki Sukanek "Jak się nie zabić i nie zwariować"
Klik link


Dla mnie historie osób, którzy wyszli z bardzo trudnej choroby/zaburzeń psychicznych są motywacją, inspiracją do walki że swoimi demonami.. Kiedy zapoznaje się z historiami anorektyczek (borykam się z nią od wielu lat dlatego piszę o ed a nie o depresji, chociaż wiadomo, że te zaburzenia/choroby są ze sobą bardzo mocno powiązane) to mam nadzieję, motywację, siłę do walki, że da się z tego wyjść. Dzięki temu, że śledzę losy niektórych osób w remisji ed to próbuję brać z nich przykład na tyle na ile potrafię. Mam na myśli np. ludzi, których wymieniam u siebie na blogu (link w nazwie nicku). Notka się nazywa "Instagramowe profile ED recovery". Jest w linkach u mnie na blogu po prawej str. dla zainteresowanych.

Kwestia wpisów stricte pamiętnikowych z początku bloga...

Nie utożsamiam się z moimi wpisami sprzed lat. Pomimo tego nie usunę oryginalnej treści. To część mnie, która mnie ukształtowała. Wychodzę z założenia, że historia raz napisana nie powinna być modyfikowana w zależności od zmienienia percepcji piszącego. W końcu to kłoci się z pojęciem historii. Nic nie trwa wiecznie. Tym bardziej jeśli podejmujesz decyzje i nie stoisz w miejscu. 

W myśl: "Jeśli chce się być szczęśliwym, nie wolno gmerać w pamięci" akceptuję to co było i nie wypieram przeszłości. Wyciągam wnioski i idę dalej. Mądrzejsza o błędy minionego czasu. Zmiany są możliwe. Zawsze. Wszystko zależy od nas. Pamiętajmy o tym :)

Inspiracje ubrane w słowa czyli motywacyjne cytaty

Life is way to short to spend another day at war with yourself

Strength doesn’t come from what you can do, it comes from overcoming the things you once though you couldn’t

Having courage does not mean we are unafraid. Having courage and showing is means we are facing our fears. We are able to say, I have fallen but i will get back up"

If you find yourself in a hole, the first thing to do is stop digging

Everything you have ever wanted is on the other side of fear

The best view comes after the hardest climb

Recovery is scary, but so is staying exactly the same

Sometimes it takes an overwhelming breakdown to have an undeniable breakthrough

Happiness can be found, even in the darkest of places, if one only remembers to turn on the light

Be yourself because everyone else is taken

Don’t think twice, it’s alright

Tough times don’t last, tough people do

It is not forever, it is just for now 

Stars can’t shine without brightness

Life isn’t about waiting for the storm to pass… It is about learning to dance in the rain

I am beginning to measure myself in strength, not pounds. Sometimes in smiles

Recovery is remembering who you are and using your strengths to become all that you were meant to be

If we are ready to tear down the walls that confine us, break the cage that imprisons us, we will discover what our wings are for

There is no magic cure, no making it all go away forever. There are only small steps upward; an easier day, an unexpected laugh, a mirror that doesn’t matter anymore

You don’t have to be ready to recover, you only have to be willing

I’ll take mental strength over physical strength any day

Everything will be ok in the end. If it’s not ok, it’s not the end

Each morning when you wake up you have two choices, to keep fighting or to give up. It is up t you to muster up the strength and courage and choose to keep fighting if you really want to start living, not just existing

I like this place and I would willingly waste my time in it

Be a warrior not a worrier

It’s not what you are that holds you back, but what you believe yourself not to be

I have chosen to be happy because it is good for my health

Scales are for fish

Life gets better, and you should be around to see it

Destroy what destroys you

Only we can destroy our own walls

Always believe that something wonderful is about to happen

Some people never go crazy, what horrible lives they live

I don’t want other people to decide who I am, I want to decide that for myself

You were given this life because you are strong enough to live it

If only the human eye could see hearts instead of looks. Oh how different our world would be

Your body isn’t the problem, society is

Put your hand over your heart. Feel that? It’s called a purpose. Keep fighting

Everybody is beautiful and every BODY is beautiful

Your body is more flexible than your mind

The time to rebel is now

The first step to getting anywhere is to decide you’re not going to stay where your are

Cast aside your doubts, make a commitment to live the life you deserve

A journey of a thousand miles begins with a single step

Everyday I fight anorexia, I get stronger and it gets weaker

Very little is needed to make a happy life: it is all within yourself, in your way of thinking

Love is louder than the voice inside the mirror that tells you you’re not enough. You’re so much more than that

Never give up, the beginning is always the hardest

We don’t remember days, we remember moments

Failure happens but so does accomplishment, hold your head up high and try again! Trying your best is all you can do!

When you have come to he edge of all light that you and are about to drop off into the darkness of the unknown, faith is knowing one of the two things will happen

It is all about balance

It is funny how all we needed was a line from a quote, a quote from a book or a movie. To realise how we really feel and all we nedded was; a smile from a stranger, a good cup of tea, a walk in the rain, an old song. To put us back together

Prove them wrong

What defines you is how we rise after falling

It’s all about progression not perfection

I will go anywhere as long as it is forward

If life gives you lemons, as for salt and tequila and party hard

I hear someone sigh ‘life is hard’, and i wonder ‘compared to what?'

Your mind is a powerful thing. When you fill it with positive thoughts, your life will start to change

All ending lead to new beginnings

Turn your can’t into can and your dreams into plans

Be who your are and say what you feel because those who mind don’t matter and those who matter don’t mind

True friends are hard to find, difficult to leave and impossible to forget

When it rains you look for rainbows, when it’s dark you look for stars

Everybody is a genius. But if you judge a fish by its ability to climb a tree it will live its whole life thinking it’s stupid

If you can’t fly than run, if you can’t run than walk, if you can’t walk than crawl, but whatever you do you have to keep moving forward

You have to want it more than you are afraid of it

Strength doesn’t come from what you can do, it comes from overcoming the things you once thought you couldn’t

I’m not telling you it will be easy. I’m telling you it’ll be worth it

Sometimes the smallest step in the right direction can end up being the biggest step of your life

If it scares you it might be a good idea to try

When you truly don’t care about what anyone else thinks about you, you have gotten dangerously close to something called freedom

If a flower can be beautiful by simply existing, then so can I

Fall down seven times, stand up eight

You don’t always need a plan, sometimes you just need to breathe, trust, let go and see what happens

You wouldn’t want to be 50 and hesitating when your grandchild hands you a cookie they just baked

Everything is temporary

Other people don’t care if you have a thigh gap or abs, so why should you

When this adventure ends the next one will begin

Don’t confuse your path with your destination. Just because it is stormy doesn’t mean you are headed for sunshine

Stop hating yourself for everything you are not, and start loving yourself for everything that you are

Just be you, be your silly, crazy awesome you

It’s ok to be a glowstick, sometimes we need to break before we can shine

Put your positive pants on

Darling you are you. You are unique, you are beautiful and most important of all, you are stronger than you think

An entire sea of water can’t sink a ship unless it gets inside. Similarly the negativity of this world can’t put you down unless you get it inside you

I think everybody’s weird. We should all celebrate our individuality and not be embarrassed or ashamed of it

No matter how far wrong you’ve gone… you can always turn around

You don’t just give up. You don’t just let things happen. You take a stand! You say no! You have the guts to do what’s right, evens when everyone else just runs away

I am and always will be the optimist. The hoper of far-flung hopes and the dreamer of improbable dreams

You can’t stay in your corner of the forest waiting for others to come to you. You have to go to them sometimes

The way i see it, every life is a pile of good things and bad things. The good things don’t always soften the bad things, but vice versa, the bad things don’t always spoil the good things and make them unimportant

You have the brains in your head. You have feet in your shoes. You can steer yourself in any direction you choose

Faith, strength and determination is taking the first step, even when you may not see the end of the staircase

There are two ways you can get through the pain. You can let it destroy you, or you can use is as fuel to drive you: to dream bigger and work harder

Sometimes you have to kind of die inside in order to rise from your own ashes and believe in yourself and love yourself to become a new person

It always seem impossible until its done

You have to live through the bad days to get the good ones

If you have good thoughts they will shine out of your face like sunbeams and you will always look lovely

Why focus on your weaknesses if you have so many strengths?

Sometimes your have to look back to see how far you’ve some

Are the habits you have today on par with the dreams you have tomorrow

Dance, giggle, smile, marvel, trust, hope, love, wish, believe. Most of all, enjoy every moment of the journey, and appreciate where you are at this moment instead of always focusing on how far you have to go

You’ll learn as you get older, that rules are made to be broken. Be bold enough to live life on your terms, and never, ever apologize for it, Go against the grain, refuse to conform, take the road less traveled instead of the well-beaten path. Laugh in the face of adversity, and leap before you look. Dance as though everybody is watching. March to the beat of your own drum, and stubbornly refuse to fit

It’ll all be ok in the end, if it’s not, then it’s not the end

...

I'm a voice for people suffering from anorexia, depression, anxiety, or any other disorder.
I want to disseminate a message of hope and support. You're not alone!

I want to learn how to take the best care of mental health and share openly about my story to help others. End the stigma and stigmatization around mental illness!